Zaznacz stronę

Nie masz czasu na stronę? Maciej też nie miał, a dziś ma stronę, z której jest dumny!

Tak, wiem… Też jestem przedsiębiorcą i dokładnie wiem, jak wygląda mój dzień pracy. Co chwilę wpadają nowe problemy, Klienci zawracają głowę byle głupotami i jeszcze kran w kuchni przecieka – znasz to? Może nawet zdajesz sobie sprawę, że potrzebujesz nowej strony. Że to świetny sprzedawca – taki bez ZUSu, bez chorobowego, bez spóźnień do pracy. Jesty tylko jedno ALE: Nie mam czasu na pracę nad stroną! Właściciele mikrofirm często mówią: […]

Tak, wiem… Też jestem przedsiębiorcą i dokładnie wiem, jak wygląda mój dzień pracy. Co chwilę wpadają nowe problemy, Klienci zawracają głowę byle głupotami i jeszcze kran w kuchni przecieka – znasz to?

Może nawet zdajesz sobie sprawę, że potrzebujesz nowej strony. Że to świetny sprzedawca – taki bez ZUSu, bez chorobowego, bez spóźnień do pracy. Jesty tylko jedno ALE:

Nie mam czasu na pracę nad stroną!

Właściciele mikrofirm często mówią: „Strona? Teraz nie mam czasu się tym zająć.”

I tu mają rację:  jeśli cały ciężar projektu leży po ich stronie.

Myślisz, że budowa strony to tygodnie spotkań i dziesiątki godzin zaangażowania? Oto jak wyglądało to naprawdę u Macieja, właściciela firmy recyklingowej.

Dobra strona nie musi kosztować tygodni Twojego czasu – wystarczy 5 godzin (z głową).

Maciej zajmuje się recyklingiem. Branża – umówmy się – z kiepskim wizerunkiem w Polsce. Pożary, wyłudzenia VAT, obrót podejrzanymi odpadami bez odpowiedniej dokumentacji.

Poza tym jego Klienci nie wiedzieli do końca, jakie ma portfolio usług. A mieszkańcy sąsiadujący z firmą obwiniali go o wszelkie zło.

Trzeba im o tym powiedzieć – wykorzystajmy do tego stronę www.

Rozmawialiśy o tym chyba z 2 lata temu. 

Nigdy nie miał czasu, żeby zacząć projekt. 

Wiesz… Mam bardzo dużo roboty. Muszę jechać tu i tu, zadzwonić tam i tam – sam rozumiesz. – Powtarzał Maciej za każdym razem, kiedy do niego dzwoniłem.

Oczywiście, że wiem. Sam prowadzę działalność. Może nie tak skomplikowaną. Bez tych wszystkich pozwoleń, audytów i innych recyklingowych formalności. Ale też jestem zajęty 🙂

Maciej, spotkajmy się na kawie. Zajmie to godzinę. Zjesz przy okazji śniadanie. Porozmawiajmy o tej stronie.

W końcu udało się spotkać.

Wypiliśmy kawę i ustaliliśmy najważniejsze sprawy:

  • kto jest jego Klientem, 
  • za co Go ceni i dlaczego dzwoni właśnie do niego,
  • jakie ma problemy z sąsiadami

Maciej sam był zaskoczony ile sam dowiedział się o swojej firmie przez tę godzinę 😃

A dzięki temu spotkaniu mogłem już przygotować pierwszą wersję układu strony. Wiedziałem dokładnie, jak ma wyglądać struktura.

  • Jaki jest główny cel strony
  • Która sekcja powinna być w któym miejscu
  • Jak budować zaufanie do firmy Macieja u jego Klientów

Maciej dostał gotową strukturę do przeklikania i sprawdzenia, czy wszystko się zgadza. 

Obejrzenie struktury zajęło mu dwa poranki przy kawie i jedno popołudnie. W sumie nie więcej niż 1,5h.

Podobało mu się.

Natępnym krokiem było przygotowanie warstwy graficznej strony. Ja zazwyczaj zaczynam od prezentacji dwóch wariantów, a kiedy Klient wybierze ten, który bardziej trafia w jego estetykę przystępuję do projektowania całego układu. 

Maciej zobaczył dwie wersje, wybrał jedną, chociaż chciał się jeszcze “przespać” z tą decyzją. Nie licząc czasu na sen, zajęło mu to 30 minut.

Co dalej?

Projekt pozostałej części strony. 

Zwykle zajmuje około 2 tygodni. Maciej nie bierze udziału w tym procesie. Dostaje gotowy do przeklikania projekt całej strony. W tym przypadku, z pomocą znajomego copywritera stworzyliśmy też wszystkie teksty, więc Maciej mógł nacieszyć się w 100% gotowym projektem.

Oczywiście nie zrobię nic bez wiedzy i pełnej akceptacji Klienta. Również w tym przypadku Maciej musiał zaangażować się w potwierdzenie, że 

  • podoba mu się układ
  • podoba mu się wygląd
  • podabają mu się teksty

Umówiliśmy się, że dajemy sobie na to tydzień. Maciej w wolnych chwilach rzucał okiem na projek i dawał znać na whatsappie. Czasem o dość nietypowych porach. Wtedy, kiedy miał na to czas. 

Wprowadziłem uwagi i Maciej sprawdził szybko, czy wszystko się zgadza i potwierdził gotowość strony do opublikowania w internecie.

Nie wiem, ile dokładnie zajęło to Maciejowi, ale myślę, że nawet nie odczuł tego czasu. Po prostu zamiast robić mniej ważne rzeczy brał telefon, albo lapka i przeglądał swoją nową stronę.

Później powiedział mi, że im bliżej było końca projektu, tym bardziej się jarał 🙂

Widział już, że będzie to wyglądało bardzo dobrze!

To nie brak czasu powstrzymuje Cię przed nową stroną. To tylko wyobrażenie, że czasu trzeba dużo.

Publikacja strony w internecie

Po zielonym świetle od Macieja zabrałem się za publikację strony. Najpierw robię to na swoim serwerze. Po skończonej publikacji Maciej dostał prywatny link, żeby mógł zobaczyć jak wygląda nowa strona www.

I tutaj znowu: przeglądał, klikał, sprawdzał wtedy, kiedy miał czas. 

Znów mieliśmy na to tydzień, ale dużo wcześniej Maciej powiedział że wszystko jest dobrze. 

Szybko przeniosłem stronę na domenę końcową. Od tego czasu Maciej miał jeszcze pełny miesiąc na zgłaszanie uwag.

Strach ma wielkie oczy

Maciej nigdy nie miał czasu, a to było tylko jego wyobrażenie. Bo w gruncie rzeczy okazało się, że niewielkim nakładem Jego czasu zbudowaliśmy piękną i efektywną stronę. 

Dzięki niej Maciej podniósł widoczność i pokazał swój profesjonalizm w sieci.

Ile czasu zajmie Ci współpraca przy budowie strony?

Jak widzisz, zaangażowanie Macieja w proces budowy strony było minimalne, ale kluczowe. Można podsumować je w kilku punktach:

  1. Zebranie informacji do projektu – spotkanie – 1h
  2. Akceptacja makiet – 1h (w wolnym czasie)
  3. Akceptacja wyglądu strony – 0,5 na wstępny i 1,5 na cały – w sumie – 2h (w wolnym czasie)
  4. Sprawdzenie opublikowanej strony – 1,5h (w wolnym czasie)

Razem: 5,5h (w większości w wolnym czasie)

Zdarzają się sytuacje, gdzie trzeba skompletować materiały merytoryczne na temat Twojej firmy. Wtedy ten czas może się wydłużyć, bo trzeba będzie zebrać np.:

  • zdjęcia zespołu,
  • firmowe grafiki, 
  • ofertę cenową, 
  • inne

W większości przypadków te informacje i tak już gdzieś są. Przecież masz ulotki, pdfy, social media,  którymi już posługujesz się przy prowadzeniu firmy. Wystarczy zebrać to w jedną paczkę i gotowe! 

Po robocie! 🙂
Jeśli chcesz zobaczyć, ile u Ciebie może to zająć – umów się na rozmowę.
Nie bój się, to nic zobowiązującego 🙂